środa, 19 listopada 2014
Wśród wielu zajęć
Wśród wielu zajęć
bardzo pilnych
zapomniałem o tym
że również trzeba
umierać
lekkomyślny
zaniedbałem ten obowiązek
lub wypełniałem go
powierzchownie
od jutra
wszystko się zmieni
zacznę umierać starannie
mądrze optymistycznie
bez straty czasu
poniedziałek, 17 listopada 2014
* * * [Tak mi się twoja twarz rozpływa]
Tak mi się twoja twarz rozpływa
i niknie we mnie jak widnokrąg,
z którego odejść trzeba. Glos twój,
twe oczy, uśmiech jak przelotny
wiatr, gdy się o twarz ociera,
jeszcze drży we mnie i jak ptak,
który tak lekko i ostrożnie
w powietrzu waży się, jak gdyby
oddechem był -- ulata ze mnie,
rozpływa się i niknie. Próżno --
ty wiesz, że w szyby nocnej czerń
jak w życie swoje dawne patrzę,
lecz ciebie tam już nie ma.
Tylko mgła, która w górę się podnosi...
Tadeusz Borowski
i niknie we mnie jak widnokrąg,
z którego odejść trzeba. Glos twój,
twe oczy, uśmiech jak przelotny
wiatr, gdy się o twarz ociera,
jeszcze drży we mnie i jak ptak,
który tak lekko i ostrożnie
w powietrzu waży się, jak gdyby
oddechem był -- ulata ze mnie,
rozpływa się i niknie. Próżno --
ty wiesz, że w szyby nocnej czerń
jak w życie swoje dawne patrzę,
lecz ciebie tam już nie ma.
Tylko mgła, która w górę się podnosi...
Tadeusz Borowski
Miłość
(fragment)
Woda
W poprzek — wpław — przepłynąć życie — prując czas jak płótno piersią
(wpław: najżywszą — wpław: najczulszą —
wpław: najtkliwszą — wpław: najszczerszą),
kochać własne mocne mięśnie w smukłych rękach, w prężnych nogach —
własnym sercem jak gotykiem wkłuć się prosto w serce Boga —
Nie chcieć być symfonią całą, ale dźwięcznym, głośnym tonem —
nie chcieć być wszechświatem całym, ale lśniącym elektronem —
drgać religią ciepłych pulsów, nerwy raniąc, serce drażniąc —
żyć kochaniem, kochać życie — w poprzek — wpław — rzutami ramion.
Płynąć szczerym pragnień sterem
w niezniszczalność żywych tęsknot,
krzyczeć: żyję, krzyczeć: pragnę, krwią namiętną wali tętno —
w poprzek — wpław — przekreślić morze i do kresu przybić hardo —
poznać śmierć — tętniącym życiem zachłysnąwszy się po gardło.
Zuzanna Ginczanka
Woda
W poprzek — wpław — przepłynąć życie — prując czas jak płótno piersią
(wpław: najżywszą — wpław: najczulszą —
wpław: najtkliwszą — wpław: najszczerszą),
kochać własne mocne mięśnie w smukłych rękach, w prężnych nogach —
własnym sercem jak gotykiem wkłuć się prosto w serce Boga —
Nie chcieć być symfonią całą, ale dźwięcznym, głośnym tonem —
nie chcieć być wszechświatem całym, ale lśniącym elektronem —
drgać religią ciepłych pulsów, nerwy raniąc, serce drażniąc —
żyć kochaniem, kochać życie — w poprzek — wpław — rzutami ramion.
Płynąć szczerym pragnień sterem
w niezniszczalność żywych tęsknot,
krzyczeć: żyję, krzyczeć: pragnę, krwią namiętną wali tętno —
w poprzek — wpław — przekreślić morze i do kresu przybić hardo —
poznać śmierć — tętniącym życiem zachłysnąwszy się po gardło.
Zuzanna Ginczanka
*****
Posłuchaj: gdy los nam porzucić pozwoli
Ten świat, gdzie tak duszą stygniemy powoli,
Być może, w krainie, gdzie kłamstwo nie znane,
Ty będziesz aniołem, ja będę szatanem!
Przysięgnij, że raju szczęśliwość porzucisz
I że do dawnego kochanka powrócisz!
Wygnaniec, skazany przez los na zatratę,
Niech będzie ci rajem, a ty mi - wszechświatem!
Michał Lermontow
Ten świat, gdzie tak duszą stygniemy powoli,
Być może, w krainie, gdzie kłamstwo nie znane,
Ty będziesz aniołem, ja będę szatanem!
Przysięgnij, że raju szczęśliwość porzucisz
I że do dawnego kochanka powrócisz!
Wygnaniec, skazany przez los na zatratę,
Niech będzie ci rajem, a ty mi - wszechświatem!
Michał Lermontow
Subskrybuj:
Posty (Atom)