Ptak
Na gałązce usiadł ptak:
Zaszczebiotał, zatrzepotał
Ostry dzióbek w piórka otarł,
Rozkołysał cały krzak.
Potem z świstem frunął w lot!
A gałązka rozhuśtana
Jeszcze drży, uradowana,
Że ją tak rozpląsał trzpiot.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
czwartek, 8 sierpnia 2013
Pobożna Celinda
Celinda chroni się w kaplicy,
Ledwie ją pocznę bałamucić;
Lecz łzy się leją z nieszczęśnicy
Na myśl, że mógłbym ją porzucić.
Gdzież wyjście? Są aż dwa (w postaci
Alternatywy rzecz uchwycę):
Niech mnie w anioła przekabaci,
Albo ja zrobię z niej grzesznicę.
William Congreve tłum. Stanisław Barańczak
Ledwie ją pocznę bałamucić;
Lecz łzy się leją z nieszczęśnicy
Na myśl, że mógłbym ją porzucić.
Gdzież wyjście? Są aż dwa (w postaci
Alternatywy rzecz uchwycę):
Niech mnie w anioła przekabaci,
Albo ja zrobię z niej grzesznicę.
William Congreve tłum. Stanisław Barańczak
Be drunk
You have to be always drunk. That`s all there is to it--it`s the
only way. So as not to feel the horrible burden of time that breaks
your back and bends you to the earth, you have to be continually
drunk.
But on what?Wine, poetry or virtue, as you wish. But be
drunk.
And if sometimes, on the steps of a palace or the green grass of
a ditch, in the mournful solitude of your room, you wake again,
drunkenness already diminishing or gone, ask the wind, the wave,
the star, the bird, the clock, everything that is flying, everything
that is groaning, everything that is rolling, everything that is
singing, everything that is speaking. . .ask what time it is and
wind, wave, star, bird, clock will answer you:"It is time to be
drunk! So as not to be the martyred slaves of time, be drunk, be
continually drunk! On wine, on poetry or on virtue as you wish."
only way. So as not to feel the horrible burden of time that breaks
your back and bends you to the earth, you have to be continually
drunk.
But on what?Wine, poetry or virtue, as you wish. But be
drunk.
And if sometimes, on the steps of a palace or the green grass of
a ditch, in the mournful solitude of your room, you wake again,
drunkenness already diminishing or gone, ask the wind, the wave,
the star, the bird, the clock, everything that is flying, everything
that is groaning, everything that is rolling, everything that is
singing, everything that is speaking. . .ask what time it is and
wind, wave, star, bird, clock will answer you:"It is time to be
drunk! So as not to be the martyred slaves of time, be drunk, be
continually drunk! On wine, on poetry or on virtue as you wish."
środa, 7 sierpnia 2013
CASABLANCA
Niekochany nie zdradza.
Niekochany chodzi
dzwoniąc w kieszenie
niepotrzebnym kluczem.
Z bramy wychyla się staruszek
niepokojąco podobny do Bogarta.
„Celuję prosto w twoje serce, synu!”
„Przecież wiesz, że to najmniej czuły we mnie punkt.”
W sąsiedniej bramie znaleziono
siedemdziesięcioletnią Marilyn Monroe.
Potrafiła wykrztusić jedynie:
PU PU PI DU.
„Jaka jest pańska narodowość?”
„Jestem pijakiem.
Jestem nieślubnym dzieckiem
Bogarta i Marilyn Monroe.
To ja
zabiłem Laurę Palmer.”
To wszystko na ten temat.
Niekochany nie zdradza.
Niekochany chodzi
dzwoniąc w kieszenie
niepotrzebnym kluczem.
Z bramy wychyla się staruszek
niepokojąco podobny do Bogarta.
„Celuję prosto w twoje serce, synu!”
„Przecież wiesz, że to najmniej czuły we mnie punkt.”
W sąsiedniej bramie znaleziono
siedemdziesięcioletnią Marilyn Monroe.
Potrafiła wykrztusić jedynie:
PU PU PI DU.
„Jaka jest pańska narodowość?”
„Jestem pijakiem.
Jestem nieślubnym dzieckiem
Bogarta i Marilyn Monroe.
To ja
zabiłem Laurę Palmer.”
To wszystko na ten temat.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Zobaczysz
Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz noc w środku dnia,
Czarne niebo zamiast gwiazd;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.
A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.
A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.
A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.
A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić.
Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz obcą własną twarz,
Jakie wielkie oczy ma strach;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.
A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.
A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.
A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.
A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić
I wszystkie żywioły,
Wszystkie będą ci złorzeczyć:
Lepiej byś przepadł bez wieści!
Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz noc w środku dnia,
Czarne niebo zamiast gwiazd;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.
A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.
A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.
A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.
A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić.
Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz obcą własną twarz,
Jakie wielkie oczy ma strach;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.
A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.
A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.
A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.
A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić
I wszystkie żywioły,
Wszystkie będą ci złorzeczyć:
Lepiej byś przepadł bez wieści!
niedziela, 4 sierpnia 2013
PROSTY POZYTYWNY
Nie przepadam za tego rodzaju śmierciami.
Dzwonek do drzwi zabija, ale potem trzeba
żyć długo, a przynajmniej przez czas tej wizyty.
Za każdym razem myślę, że to pozytywny
listonosz z pozytywnym przekazem pieniężnym,
czy coś równie dobrego. Za każdym cholernym
razem myślę, łudzę się – przecież ludzie byli
tu niedawno, w zeszłym tygodniu – i przecież przesadą
byłoby ich podejrzewać o takie aż wielkie
okrucieństwo, tak myślę, łudzę się, otwieram.
Otworzyć się, rozmawiać. Kurewski ekumenizm.
Nadmierna ilość papierosów. Trzeba się, niestety,
czegoś trzymać. Rozmawiać. Trzeba zrobić coś
z ustami i rękami. Po coś tu umieram
na wysuniętej placówce. Oparty o wiersze,
wiersz kobietę, wiersz dziecko, wiersz ja, wiersz świat
i wiersz zaświat. Rozmawiać. Wymieniać się wszystkim
- poniedziałkiem i grudniem, obiadem, gazetą.
Wyjść na miejskie powietrze, wyjść na barykady
przystanków tramwajowych, sklepów, knajp, autostrad.
Otworzyć się. Rozmawiać. Pozytywny program.
Prosty i pozytywny. Kontaktować się.
Mówić, zacisnąć zęby. Po coś tutaj jestem.
W sobie nie znajdę odpowiedzi. Nie.
Nie przepadam za tego rodzaju śmierciami.
Dzwonek do drzwi zabija, ale potem trzeba
żyć długo, a przynajmniej przez czas tej wizyty.
Za każdym razem myślę, że to pozytywny
listonosz z pozytywnym przekazem pieniężnym,
czy coś równie dobrego. Za każdym cholernym
razem myślę, łudzę się – przecież ludzie byli
tu niedawno, w zeszłym tygodniu – i przecież przesadą
byłoby ich podejrzewać o takie aż wielkie
okrucieństwo, tak myślę, łudzę się, otwieram.
Otworzyć się, rozmawiać. Kurewski ekumenizm.
Nadmierna ilość papierosów. Trzeba się, niestety,
czegoś trzymać. Rozmawiać. Trzeba zrobić coś
z ustami i rękami. Po coś tu umieram
na wysuniętej placówce. Oparty o wiersze,
wiersz kobietę, wiersz dziecko, wiersz ja, wiersz świat
i wiersz zaświat. Rozmawiać. Wymieniać się wszystkim
- poniedziałkiem i grudniem, obiadem, gazetą.
Wyjść na miejskie powietrze, wyjść na barykady
przystanków tramwajowych, sklepów, knajp, autostrad.
Otworzyć się. Rozmawiać. Pozytywny program.
Prosty i pozytywny. Kontaktować się.
Mówić, zacisnąć zęby. Po coś tutaj jestem.
W sobie nie znajdę odpowiedzi. Nie.
Olifant
Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
Nie przyszedłem rozmawiać, nie przyszedłem się kłócić,
nie przyszedłem prowadzić odwiecznej wojny.
Ja przyszedłem się kochać.
Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne.
Odpada dylemat: kawa - herbata?
Przyszedłem się kochać.
Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
Nie przyszedłem rozmawiać. Nie przyszedłem namawiać.
Nie przyszedłem zbierać podpisów. Nie przyszedłem pić wódki.
Ja przyszedłem się kochać.
Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
Nie przyszedłem rozmawiać, nie przyszedłem się kłócić,
nie przyszedłem prowadzić odwiecznej wojny.
Ja przyszedłem się kochać.
Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne.
Odpada dylemat: kawa - herbata?
Przyszedłem się kochać.
Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
Nie przyszedłem rozmawiać. Nie przyszedłem namawiać.
Nie przyszedłem zbierać podpisów. Nie przyszedłem pić wódki.
Ja przyszedłem się kochać.
(...)
wszystko jest piękne, nawet na pewno, jeśli ma się te dwadzieścia parę
lat. Wtedy są złudzenia i miłość - i wszystko jest do zdobycia, bo
właśnie te głupie dwadzieścia lat. A potem przychodzi życie twarde,
bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń - i wtedy już nic
nie zostaje z tych dwudziestu lat i z tej wiosny, i z tej miłości... Z
początku człowiek cierpi, szuka jeszcze swoich
złudzeń, potem przestaje cierpieć, tyje, sam sobie pluje w mordę,
śmieje się z tego, co było w nim kiedyś najlepsze. Śmieje się, śpiewa
głupie piosenki i boi się przyznać, że sam miał kiedyś dwadzieścia lat i
wiosnę. A potem już nie ma żadnych marzeń, to już niepotrzebne, tylko
tak - z dnia na dzień.
Marek Hłasko - Trudna wiosna
Marek Hłasko - Trudna wiosna
Subskrybuj:
Posty (Atom)