piątek, 28 lutego 2014

Dziennik. Tom 1

Proust oczywiście ma rację, że każda rozmowa jest trochę pustoszeniem siebie. Ale skąd bierze się to uczucie? Może trochę z niewydolności mowy. Kiedy myślimy, wiemy, o co nam chodzi, kiedy mówimy, kiedy już powiemy, zostajemy trochę rozczarowani. Jak to, więc tylko o to chodziło? Więc tylko tyle, te nasze skarby osiągnięte, kiedy ukażą się jako parę zdań, właściwie je wyczerpujących, wcale nie przedstawiają się tak bogato. Ale to wina mowy, a może i – po części – przyczyna tkwi także w tym, że rzeczywiście, co przeczute, wydawało nam się większe i piękniejsze niż sformułowane. A co do mowy, przecież dopiero po największych wysiłkach i trudach zaledwie parę książek na świecie oddaje jako tako to, o co chodziło autorowi, a w jego mniemaniu zapewne także niedostatecznie, cóż tu wymagać od zdań kleconych na poczekaniu, byle jakich i przypadkowych, żeby nas dostatecznie wyrażały. Potem kiedy się wypowiemy, kiedy się podzielimy, jesteśmy trochę jak czajnik z wrzątkiem, z którego zdjęto pokrywkę, ciśnienie spada. Dotychczas mile się nosiło poczucie własnego sekretu, wyłącznie osobistego. Dzielimy się nim trochę przez to, że pragniemy zaskoczyć, zadziwić słuchacza sobą samym. I zostajemy rozczarowani, bo po wypowiedzeniu się zaznacza się w nas odpływ. Przez to może nawet rozmowa pustosząca, obniżająca wewnętrzne ciśnienie jest pobudką. Bo chcąc się znowu napełnić, przystępujemy od początku do pracy wewnętrznej

Dziennik. Tom 1, Sławomir Mrożek



Kalambury

Kalambury

Pękło serce upału
za Wolą i za Ochotą,
rudą krwią obrzygało
Miedzianą, Żelazną i Złotą.

Zapatrzony i niewidomy,
we krwi, we krwi odnalazłem
obłoki, dymy i domy -
złote, miedziane, żelazne,

w czarnym wieczornym dymie
ulic kamienny krwotok
i obłoki ciężkie olbrzymie,
przeraźliwe krwawą martwotą!

"Nie ma ochoty i woli -
myślałem - serce pękło..."
I powoli szedłem, powoli
rudym wieczorem, Piękną...

Władysław Broniewski

Zielony wiersz

Zielony wiersz

Ja nie chcę wiele:
Ciebie i zieleń,
i żeby wiatr kołysał
gałęzie drzew,
i żebym wiersze pisał
o tym, że...
każdy nerw,
każda chwila samotna,
każdy ból - jakże częsty, jak częsty! -
zwiastuje otchłań,
mówi : nieszczęsny....

ja nie chcę wiele,
ale nie mniej niż wszystko:
Ciebie i zieleń
i żeby listkom
akacji było wietrznie,
i żeby sercu - bezpiecznie,
i żeby kot się bawił firanką
jak umie
żeby siedzieć na jerozolimskim ganku
i nic nie rozumieć.

Pętacki wiersz
sam wiesz, że łżesz,
ale dlaczego tak boli, tak boli?
chyba już nic nie napiszę
w ogromną i groźną ciszę
schodzę powoli

ja nie chce wiele:
Ciebie i zieleń...

Władysław Broniewski

piątek, 21 lutego 2014

Następny do raju

- Dlaczego oni tak dziwnie wyglądają?
Apostoł zdjął okulary i założył je starannie.
- Jak?
- Mają takie dziwne twarze.
- Może Ci się zdawało?
- Każdy człowiek ma dziwną twarz - powiedział Warszawiak. - Trzeba się tylko dobrze przyjrzeć.
Odwróciła się i popatrzyła na niego.
- Ty w ogóle nie masz twarzy - rzekła.
- A co?
- Kiedy będę miała dzieci, będę je straszyć kimś takim jak ty. Ty w twarzy nie masz nic. Pusty plac.

Następny do raju, Marek Hłasko


Anna Karina i Jean-Luc Godard

Odwaga



Tramwaj



Krzysztof Kieślowski, Tramwaj, 1966

Prl



Pętla

"Wiedziałem że przyjdziesz
zawsze przychodzisz , wtedy kiedy chciałbym nie myśleć o Tobie
Ty wiesz... że moje życie stanie sie powoli piekłem,
nałogiem wiecznego oczekiwania, zatruwajacym każdą chwilę mojej samotności.
Nieznasz tego okropnego uczucia
tego strachu, który mi dławi mózg
Kiedy myślę że jeszcze nie wszystko stracone,
że moge jeszcze wrócić, zacząć na nowo
Chodź wiem, że lecę na łeb na szyję.
Zaszedłem w puste miejsce
Jestem słaby, cholernie słaby
Nigdy juz nie będe mógł walczyć ze światem, miażdżyć przeszkód
Pracować, kochać, żyć....żyć...czystym życiem człowieka.
Muszę odejść stąd.
Odejść od wspomnień.
Od głupców, którzy zatracili poczucie czasu i zajmują się jedynie regulowaniem zegarków.
Ty sama wiesz, że muszę tam iść...
Nigdy już nie będe musiał bać się pytań ani słów.
Nigdy juz nie będe musiał bać się czasu,
pójdę tam...i w jednej chwili cały świat przestanie istnieć...
tak sie musi stać..."

Fragment filmu Pętla w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa
Scenariusz Wojciech Has i Marek Hłasko



A my, czy możemy naprawdę pomóc drugiemu człowiekowi, jeżeli sami pomocy potrzebujemy, jeżeli cierpimy? Przecież tym, czym jesteśmy wewnątrz, tym jesteśmy na zewnątrz, i jeżeli jesteśmy wewnątrz jedną krwawą raną, jedną wielką gulą cierpienia, to przecież wszystko, co dajmy drugiemu człowiekowi, jest tym cierpieniem napiętnowane naznaczone zarażone. Trzeba by być jak Słońce samym światłem, samym blaskiem, samym ciepłem, samym dobrem, samą miłością - żeby móc komukolwiek pomóc. Prawdziwie pomóc, nie tak, jak pomagamy: niezdarnie marnie ślamazarnie chwilowo ułamkowo ułomnie znikomie bezowocnie. Czy można być Słońcem?

Edward Stachura (Się)

Delikatnie

Delikatnienie

Nazbyt sentymentalny
jestem na kacu.
To słynny stan, kiedy byle reklama
zmusza do płaczu.
Skórę mam cieńszą,
ręce delikatniejsze,
spojrzenie łagodnieje
i maleje serce.
Zwinięty w kabłąk
spoglądam z łóżka jak dnieje
i płaczę,
wewnętrznie płaczę.

Ale ona chce więcej.
Ale ona chce bardziej.
Ale ona chce jeszcze
łagodniej, delikatniej.

I światło chodzi
jak lepka pszczoła
po różnych przedmiotach,
telewizorach, videach,
okładkach płyt, książkach.
Okna otwarte.
Oto płaczliwie
nawołuje wiosna
jak histeryczna matka.
Bardzo łagodny
oraz delikatny
jestem na kacu.

Ale ona chce cieplej.
Ale ona chce ładniej.
Ale ona chce, żebym bił
ją jak najsubtelniej.

A potem zmiana
i ogień wstaje,
i słońce bieleje,
i głowa ognia
nad wszystkim góruje.
A potem zmiana,
pęknięte akwarium
i czarny pokój.

Świetlicki Marcin

Szpieg w masce



Wiem dobrze, ile okrutnego żniwa
Zbiera śmierć, która nigdy nie przebacza,
Jak prędko na nas zapomnienie spływa,
Jak krótko miłość za nami rozpacza!

Nagrodę marną po długich cierpieniach
Widzę. Ostatni dzień w sercu mym świta.
Miłość mnie jednak nie zwalnia z więzienia
I od mych oczu żąda łez, nie syta.

Ileż za sobą mam gorzkich dni klęski!
Już się nie łudzę, wiek mi nadto ciąży.
Skąd mam sił tyle, chyba czarnoksięskich?

Mądrość walczyła u mnie z namiętnością
Dwa razy po lat siedem - co zwycięży?
Mądrość, bo duszę zbawia się mądrością.

Francesco Petrarca
(tłum. Jalu Kurek)

Bummm



Pętla

Tylko młodzi ludzie są ciekawi. Człowiek naprawdę poznaje świat do któregoś tam wczesnego roku. Dalsza zabawa to powtarzania cudzych doświadczeń.

Marek Hłasko, Pętla

Zdjęcie:
Ekranizacja Wojciecha Jerzego Hasa



Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,
Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...
Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!
Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,
I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...
Nie dlatego, ze widzę, nie przeto, że słyszę.
I usta moje bledną, a to ten ból biały
Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,
I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,
Żeby się uśmiechały... ten uśmiech wie o tem.
A gdy ciebie wspominam - świat mi cały gaśnie,
Bo tak oczom potrzeba - tak chce się im właśnie!
A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,
Lecz nie mogę inaczej - nie mogę inaczej.

Bolesław Leśmian

My lady can sleep

My lady can sleep

My lady can sleep
Upon a handkerchief
Or if it be Fall
Upon a fallen leaf.

I have seen the hunters
kneel before her hem
Even in her sleep
She turns away from them.

The only gift they offer
Is their abiding grief
I pull out my pockets
For a handkerchief or leaf.

Leonard Cohen

Bolenie - Marcin Świetlicki



Miłość

Miłość

Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic.
Jestem może bledsza,
trochę śpiąca
trochę bardziej milcząca
lecz widać można żyć bez powietrza!

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Przy okrągłym stole

Przy okrągłym stole

A może byśmy tak, jedyna,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
Ta sama cisza trwa wrześniowa...

W tym białym domu, w tym pokoju,
Gdzie cudze meble postawiono,
Musimy skończyć naszą dawną
Rozmowę smutnie nie skończoną.

Do dzisiaj przy okrągłym stole
Siedzimy martwo jak zaklęci!
Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
Z niebłaganej niepamięci?

Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
Spływa do warg kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz
I jesz zielone winogrona.

Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
"Du holde Kunst"... i serce pęka!
I muszę jechać... więc mnie żegnasz,
Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.

I wyjechałem, zostawiłem,
Jek sen urwała się rozmowa,
Błogosławiłem, przeklinałem:
"Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"

Ten biały dom, ten pokój martwy
Do dziś się dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble
I wychodzili stąd w zadumie...

A przecież wszystko - tam zostało!
Nawet ta cisza trwa wrześniowa...
Więc może byśmy tak najmilsza,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?...

Julian Tuwim

Miłość

Miłość

Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie.
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłeś przeszłego roku...


Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym.
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i światem?
Sam mówiłeś przeszłego roku.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Dziady

"Mędrce dawnych wieków
Zamykali się szukać skarbów albo leków
I trucizn - my niewinni młodzi czarodzieje
Szukajmy ich, by otruć własne swe nadzieje."

Mickiewicz Adam,
Dziady cz.I